Kopalnia uranu w Kletnie położona jest na północnym stoku Żmijowca w Masywie Śnieżnika (Sudety). Działała ona w latach 1948-1953 po odkryciu tu promieniowania gamma przez sowieckich geologów poszukujących materiałów do produkcji broni atomowej. Wykorzystano m.in. kilka średniowiecznych sztolni, w których w przeszłości prowadzono wydobycie żelaza, srebra i miedzi. Kopalnia obejmowała 20 sztolni, 3 szyby, a sumaryczna długość wszystkich wyrobisk górniczych wynosiła ponad 37 km. Przez 6 lat wydobyto w Kletnie ok. 20 ton uranu. Od 2002 r. funkcjonuje tu Podziemna Trasa Turystyczno - Edukacyjna. Do zwiedzania udostępniona jest sztolnia nr 18 znajdująca się ok. 800 metrów od centralnego parkingu w Kletnie, przy drodze łączącej tę wieś z Sieną. Stanowi ją wyodrębniony system wyrobisk leżący w północno - wschodniej, najwyżej położonej części kopalni. Jej wlot znajduje się na wysokości 773 m n.p.m. Trasa turystyczna prowadzi przez 200-metrowy odcinek sztolni i jest czynna przez cały rok w godz. 9.00-17.00. Temperatura wewnątrz to 7 st. C.

KLETNO - Kopalnia Uranu
11426 1
Opis atrakcji turystycznej
Kraj / Region
Miejscowość
Nazwa atrakcji
Kopalnia Uranu
Aktualne ceny
Kategoria
Mapa
Recenzje użytkowników
Liczba relacji: 1
Ocena atrakcji
4.0(1)
Already have an account? Log in now
(Updated: Październik 12, 2015)
Ocena atrakcji
4.0
Kopalnia położona jest kawałek dalej za Jaskinią Niedźwiedzią i Muzeum Geologicznym. Dosyć dziwacznie umiejscowiono kasę - trzeba się do niej wspinać po schodach, bo jest położona znacznie wyżej niż wejście do kopalni. Oczekując na zwiedzanie, które odbywa się okresowo co 20 czy 30 minut, można się schłodzić zimnym powietrzem, które bije z otwartego korytarza kopalni, niczym z klimatyzatora. Zwiedzaliśmy we własnym gronie, bo nikogo więcej nie było, mimo wakacyjnego weekendu.
Trasa turystyczna jest krótka i skromna w porównaniu do podobnych kopalni. Zwiedzanie polega więc głównie na słuchaniu ciekawych opowieści przewodnika i oglądaniu minerałów, głównie fluorytu, znajdujących się w ścianach, trwa niecałe 40 minut. Nie ma tu jakichś niesamowitych widoków, ale kilka miejsc jest godnych uwagi. Ogólnie, dobrze zachowano dawny wygląd i charakter obiektu. Jest ciemno, zimno, wilgotno, czasem mokro. W jednej wnęce zgromadzono kolekcję lamp górniczych, w innych stoi figura górnika ze sprzętem do wiercenia a także wagonik itp. Trochę denerwuje, że na ścianach wiszą jakieś tablice, ale przewodnik nie zatrzymuje się przy nich, tylko idzie dalej. Po co je więc tam wieszali?
Nasz syn najwięcej radości miał z faktu odnalezienia kawałka fluorytu, który mógł sobie zabrać do domu. Takie pamiątki są najcenniejsze i dzięki temu ta kopalnia zapadła mu na stałe w pamięci (notabene wypatrzył tez zdechłą ropuchę!).
Tylko w jednym miejscu pokazywana jest żyła uranu, o której przewodnik mówi, że "gdyby miał licznik Geigera to wykazałby promieniowanie". No i to jest jawna kpina z turystów, bo obowiązkiem tego człowieka jest posiadać taki licznik i pokazywać to zwiedzającym!!
Złe wrażenie zatarła jednak wspomniana radość dzieciaka oraz zakup bardzo ładnego okazu dekoracyjnego fluorytu, które są dostępne w kasie.
Trasa turystyczna jest krótka i skromna w porównaniu do podobnych kopalni. Zwiedzanie polega więc głównie na słuchaniu ciekawych opowieści przewodnika i oglądaniu minerałów, głównie fluorytu, znajdujących się w ścianach, trwa niecałe 40 minut. Nie ma tu jakichś niesamowitych widoków, ale kilka miejsc jest godnych uwagi. Ogólnie, dobrze zachowano dawny wygląd i charakter obiektu. Jest ciemno, zimno, wilgotno, czasem mokro. W jednej wnęce zgromadzono kolekcję lamp górniczych, w innych stoi figura górnika ze sprzętem do wiercenia a także wagonik itp. Trochę denerwuje, że na ścianach wiszą jakieś tablice, ale przewodnik nie zatrzymuje się przy nich, tylko idzie dalej. Po co je więc tam wieszali?
Nasz syn najwięcej radości miał z faktu odnalezienia kawałka fluorytu, który mógł sobie zabrać do domu. Takie pamiątki są najcenniejsze i dzięki temu ta kopalnia zapadła mu na stałe w pamięci (notabene wypatrzył tez zdechłą ropuchę!).
Tylko w jednym miejscu pokazywana jest żyła uranu, o której przewodnik mówi, że "gdyby miał licznik Geigera to wykazałby promieniowanie". No i to jest jawna kpina z turystów, bo obowiązkiem tego człowieka jest posiadać taki licznik i pokazywać to zwiedzającym!!
Złe wrażenie zatarła jednak wspomniana radość dzieciaka oraz zakup bardzo ładnego okazu dekoracyjnego fluorytu, które są dostępne w kasie.
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
7 lat
Data pobytu
lipiec 2015
