Szczegóły recenzji
5.8 2 6 0.5Ocena atrakcji
5.5
Nie jest to zwykły bunkier. Wielki betonowy kopiec w lesie, obrośnięty mchem i ciągnący się kilkaset metrów wygląda niesamowicie. Zbrodniarze niemieccy potrafili zadziwiać pomysłami i rozmachem.
Obecnie wewnątrz utworzono ekspozycję militarną. Mamy tu trochę gablotek, tablic informacyjnych, makiet, pojazdów wojskowych i wiele starej broni, amunicji, części umundurowania, uzbrojenia itp. Z tablic można się wiele dowiedzieć, ale przeczytanie ich wszystkich zajmuje sporo czasu i zainteresuje chyba tylko pasjonatów - stanie w zimnym i wilgotnym tunelu nie należy do przyjemności.
Świetnym pomysłem jest możliwość przejścia kanałami technicznymi do sąsiedniego bunkra. Początkowo jest nisko i trzeba się mocno schylić, ale takie rzeczy pozostają w pamięci, szczególnie u nastolatków eksplorujących podobne korytarze w grach komputerowych.
Sąsiednie budynki też warto pozwiedzać. Stanowiły zaplecze dla głównego schronu. Nie ma tam wytyczonych tras czy tablic, chodzimy sami i oglądamy mroczne, zrujnowane pomieszczenia, przejścia, tunele. Bywa bardzo mokro i ciemno, więc nie jest to miejsce dla małych dzieci. Przydaje się latarka.
Niestety nie mogliśmy przejechać się wojskowymi pojazdami, ponieważ był dzień powszedni poza sezonem. Szkoda, że nie jest to organizowane codziennie.
Wiele z intrygujących i tajemniczych niemieckich projektów wojskowych pozostało w naszym kraju, rozpalając wyobraźnię badaczy historii i turystów. Konewka jest jednym z nich i nawet jeśli ktoś nie przepada za zabytkami militarnymi czy pamiątkami po 2. wojnie światowej nie powinien pomijać tego miejsca. Jest naprawdę interesujące, choć akurat tajemnic za wiele nie ma. Na siłę więc tworzy się sensację z naturalnego zjawiska występującego na zdjęciach z flashem, gdy kurz, pyłki czy para wodna zostają rozświetlone przez lampę. Na jednej z tablic w Konewce przeczytaliśmy, że może to być "energia emitowana przez zmarłe w nienaturalnych okolicznościach osoby". Po co ktoś wypisuje takie banialuki?
Obecnie wewnątrz utworzono ekspozycję militarną. Mamy tu trochę gablotek, tablic informacyjnych, makiet, pojazdów wojskowych i wiele starej broni, amunicji, części umundurowania, uzbrojenia itp. Z tablic można się wiele dowiedzieć, ale przeczytanie ich wszystkich zajmuje sporo czasu i zainteresuje chyba tylko pasjonatów - stanie w zimnym i wilgotnym tunelu nie należy do przyjemności.
Świetnym pomysłem jest możliwość przejścia kanałami technicznymi do sąsiedniego bunkra. Początkowo jest nisko i trzeba się mocno schylić, ale takie rzeczy pozostają w pamięci, szczególnie u nastolatków eksplorujących podobne korytarze w grach komputerowych.
Sąsiednie budynki też warto pozwiedzać. Stanowiły zaplecze dla głównego schronu. Nie ma tam wytyczonych tras czy tablic, chodzimy sami i oglądamy mroczne, zrujnowane pomieszczenia, przejścia, tunele. Bywa bardzo mokro i ciemno, więc nie jest to miejsce dla małych dzieci. Przydaje się latarka.
Niestety nie mogliśmy przejechać się wojskowymi pojazdami, ponieważ był dzień powszedni poza sezonem. Szkoda, że nie jest to organizowane codziennie.
Wiele z intrygujących i tajemniczych niemieckich projektów wojskowych pozostało w naszym kraju, rozpalając wyobraźnię badaczy historii i turystów. Konewka jest jednym z nich i nawet jeśli ktoś nie przepada za zabytkami militarnymi czy pamiątkami po 2. wojnie światowej nie powinien pomijać tego miejsca. Jest naprawdę interesujące, choć akurat tajemnic za wiele nie ma. Na siłę więc tworzy się sensację z naturalnego zjawiska występującego na zdjęciach z flashem, gdy kurz, pyłki czy para wodna zostają rozświetlone przez lampę. Na jednej z tablic w Konewce przeczytaliśmy, że może to być "energia emitowana przez zmarłe w nienaturalnych okolicznościach osoby". Po co ktoś wypisuje takie banialuki?
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
1 i 9 lat
Data pobytu
czerwiec 2017
Komentarze
Already have an account? Log in now
