Szczegóły recenzji

6.0 1 6 0.5
Węgry
foetus
foetus
Kwiecień 02, 2015 9226
(Updated: Kwiecień 07, 2015)
Ocena atrakcji
 
6.0
Kąpielisko termalne w Gyuli posiada nazwę "Zamkowe", jego opisom często towarzyszą fotki zamku, liczyłem więc, że można tam zażywać kąpieli rozkoszując się widokiem średniowiecznej warowni. Tak jednak nie jest. Zamek  pozostaje niewidoczny z basenów, bo odgradzają go budynki i drzewa.  Niemniej  jednak kompleks jest bardzo atrakcyjny. 
Prowadzą do niego 2 wejścia z przeciwległych krańców. Główne biegnie przez most na rzece, która niczym fosa odgradza kąpielisko do miasta.  Bilety na cały obiekt  wydają się drogie, ale są warte swojej ceny, dodatkowo dostępne są karnety rodzinne (od 2+1), a dziecko do 6 lat wchodzi za darmo, z czego skorzystaliśmy. Można oczywiście wykupić wstęp bez części aquaparkowej (ok. 40% taniej), ale nie ma to żadnego sensu.
Baseny zewnętrzne rozłożone są w  dużych odstępach. Najpierw pływacki, potem rekreacyjny ze zjeżdżalniami, dalej specjalny do sztucznej fali, brodzik dla dzieci, a  pod koniec kilka leczniczych. Przestrzeni jest sporo, teren zielony  ozdobiono kwiatami, wokoło pełno wiekowych drzew. Budynki na terenie basenów jak i z nim sąsiadujące sanatoria czy hotele odnowione i bardzo ładne.  Tak więc wygląd ogólny i estetyka na wysokim poziomie.  Na całym obszarze rozsiane są punkty gastronomiczne, jest ich tu tak wiele, że z każdego miejsca jest blisko do jakiegoś baru czy kawiarni, a jeszcze przy głównej ścieżce akurat stawiali jakąś kolejną budowlę.
W pierwszej kolejności interesował nas oczywiście basen dla dzieci i okazał się on w Gyuli rewelacyjny. Duży, z  różnymi głębokościami,  kilkoma zjeżdżalniami  i urządzeniami  tryskającymi wodą. Rozłożyć można się wokół niego na słońcu lub w cieniu drzew - jak kto chce. Obok jest jeszcze plac zabaw. 
Niestety nie wszystko działa tu tak jak powinno. Podczas  drugiego dnia pobytu na basenie, przy gorszej aurze,  brodzik był pusty i wszystkie  urządzenia wyłączono. Gdy wyszło słońce i ludzie już się wokół kręcili, nikt na to nie reagował.  Dopiero gdy przechodziliśmy tam po dłuższym czasie w końcu urządzenia działały, ale tylko na chwilę, bo potem znowu je wyłączyli. Choć bez słońca, było ciepło i dzieciak chętnie by się pobawił, ale skoro nic nie działa... Jest to  nieakceptowalna praktyka oszczędzania na turystach, która niestety rozszerza się na Węgrzech, bo już spotkaliśmy się z czymś takim w Miszkolc-Tapolca i Oroshazie. A przecież skoro płaci się pełną cenę za bilet, to atrakcje powinny być w pełni sprawne i dostępne. Obcokrajowcy są w trudnej sytuacji, bo nie wiadomo gdzie to zgłaszać, a  dogadanie się z kimś z obsługi  graniczy  z cudem. 
Z kolei basen ze zjeżdżalniami był zawsze prawie pusty -  miał za zimną wodę. Upałów nie było, więc i temperatura wody powinna być moim zdaniem  nieco wyższa.  Natomiast sztuczna fala super -  duży basen i porządna fala, tylko trochę zbyt rzadko jest włączana. Fajnie, że uruchamianie jest poprzedzone dobrze słyszalnym gongiem. 
Baseny lecznicze to  3 czy 4 niecki  z  bardzo ciemną wodą. Są one wystarczająco duże, aby spokojnie pomieścić wszystkich chętnych. Zwykle takie baseny są oblegane, a tutaj jest zupełny luz (przynajmniej w czerwcu).
To jednak nie wszystko, bo w podłużnym budynku (dawnej ujeżdżalni) jest kilka kolejnych basenów zdrowotnych, w tym z naprawdę gorącą wodą. Pomyślano tu też o basenie leczniczym bezpiecznym dla małych dzieci. Nie dowiadywałem się na co pomagają poszczególne baseny, ale widać że jeśli chodzi o terapię wodną Gyula stoi bardzo wysoko pośród kąpielisk termalnych i to nie tylko na Węgrzech,
Następny  budynek to aquapark zwany tu aquapałacem, który wymaga przejścia przez bramki sprawdzające opaskę. Nie jest to specjalnie wielki obiekt, ale bardzo nowoczesny i zapewnia sporo dobrej zabawy. W ścianach dominuje szkło, w środku jest więc jasno i przyjemnie. Jeden duży basen łączy większość atrakcji, w tym wylot z 2  wielkich zjeżdżalni i bar wodny. Po środku jest grota, rwąca rzeka, kilka gejzerów i wodotrysków, a z boku basen z szeroką zjeżdżalnią dla dzieci.  Mniejsze dzieci mają osobny basen z tonącym statkiem pirackim oraz kilka suchych urządzeń do zabawy, które rozstawiono w różnych miejscach budynku. 
Najlepsza w aquaparku  jest wg mnie długa zjeżdżalnia na 2-osobowe pontony, w której są też odcinki pod górę!  Przesuwamy się wtedy jak po taśmociągu. Super wrażenia i wspaniała atrakcja dla każdego! Również dla najmłodszych dzieciaków o ile nie będą się bały zachlapania podczas  wypadania z rury. Czas zjazdu jest mierzony, ale akurat zawiesił się licznik i nikt nie kwapił się do jego naprawienia. Wykonywana jest też pamiątkowa  fotografia, za opłatą do odebrania w barze. Minusem są oczywiście kolejki, ale daje się to przeżyć.
Nowoczesność obiektu objawia się dobrym zapleczem, np. dla rodziców z malutkimi dziećmi jest specjalny pokój wyposażony w łóżeczka, stoły do przebierania, a nawet  kuchenkę mikrofalową do podgrzania posiłku! 
Dzięki aquaparkowi i ujeżdżalni z Kąpieliska Zamkowego  można korzystać podczas złej pogody, trzeba jednak zapłacić za bilet na cały obiekt (najdroższy) i to nie jest w porządku, bo same baseny pod dachem nie zapewnią całodniowej rozrywki. 
Ze względu na odległe położenie Gyuli, na kąpielisku nie zobaczymy  polskich napisów, rodaków jest tu bowiem bardzo niewielu (są za to teksty i tablice w j. rumuńskim).
Mimo wspomnianych wad, miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia.

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka/i
6 lat
Data pobytu
czerwiec 2014
Jeden z basenów leczniczych
Basen ze sztuczną falą
Baseny w ujeżdżalni
Zjeżdżalnia dziecięca
Brodzik w aquaparku
Grota w aquaparku
Brodzik dla dzieci
Zgłoś tę recenzję Czy ta relacja była pomocna? 11 4

Komentarze

Already have an account?