Szczegóły recenzji
4.5 2 6 0.5Ocena atrakcji
3.5
To drugie kąpielisko w wiosce Demjen i nie należy je łączyć z istniejącymi już kilkanaście lat basenami, które niedawno rozbudowały się o część jaskiniową. Obiekt jest nowy i wydawałoby się ekskluzywny, pamiętam wielkie billboardy porozmieszczane dookoła Egeru. Jednak to co się tam dzieje po zaledwie 2 sezonach od otwarcia zdumiewa.
Od początku podejrzewaliśmy że coś jest nie tak - parking darmowy, bilety tanie, a ludzi niewiele. Przy kasie nie było jednak żadnej informacji w innym języku niż węgierski, kasjerka też przed niczym nie ostrzegała, więc weszliśmy. No i okazało się, że zjeżdżalnia jest zamknięta, a główny basen ma wodę po kostki! Zrobiłem potem zdjęcia kartek po węgiersku, które wisiały przy kasie. Translator przetłumaczył informację, iż zjeżdżalnia nieczynna do odwołania, jednak wytłumaczenia braku wody w basenie nie znalazłem. Chyba liczą tu na nieświadomych obcokrajowców, którzy podwyższają frekwencję, bo wiadomo że Węgrzy nie dadzą się nabrać na baseny działające na pół gwizdka.
Rozłożyliśmy się obok brodzika, który na szczęście w pełni funkcjonował. Jest dość nietypowy, bo to nie zwykły basen lecz dół wyłożony żwirkiem i zalany wodą - dość oryginalny pomysł. Przed słońcem chroniła duża płachta, postawiono 2 male zjeżdżalnie i nasz maluch dobrze się tu bawił. Obok jest plac z piaskiem i trampoliną.
Główny basen (czyli ze spuszczoną wodą) posiada oszkloną wysepkę z pomostem i ten ładny widok zachęcał turystów do przyjazdu tu ze wspomnianych billboardów. Z tym że na obrazku całość wyglądała na dużo większą niż jest w rzeczywistości. Pod szkłem mieści się osobny basen z gorącą wodą i boksami do siedzenia, w których powinny działać hydromasaże, ale oczywiście nie działały.
Kolejny basen jest największy w kompleksie, muszę pochwalić go za temperaturę wody, nie za zimna, nie za ciepła, po prostu optymalna. Poza tym kiepsko - super wyglądająca, wielka zjeżdżalnia nie działa, woda brudna (pełno pływających liści), a na dnie jakaś wyścielająca je plandeka nie jest przymocowana tylko owija się wokół nóg!!
Obok basenów są jeszcze efektownie wyglądające małe niecki ułożone kaskadowo na zboczu tzw. wzgórza solnego. W każdym jest inna temperatura wody, w najwyższym naprawdę gorąca i na pewno nie dla dzieci. Tę część kompleksu wykonano bardzo fajnie. Wyżej znajdują się jeszcze 2 malutkie baseny tradycyjne. Jeden był czyszczony, drugi świecił pustkami.
Listę atrakcje uzupełnia beczka z wodą, którą okupywały dzieci, choć woda w niej była lodowata.
Gastronomia w obiekcie składa się z 2 barów, jeden serwuje dane restauracyjne, drugi fastfoody, przede wszystkim smaczne langosze.
W sumie kompleks ma potencjał i ładnie wygląda, oprócz wzgórza solnego czy wysepki, uroku dodaje stylizowana na egzotyczną plaża, utworzona na brzegu basenów (z bliska widać jednak że i tu gdzieniegdzie spod żwiru wyłazi czarny materiał), ale niedbalstwo i lekceważenie turystów jest tu niespotykane. Dotychczas natrafialiśmy na Węgrzech na częściowo nieczynne baseny i niedociągnięcia, ale zawsze przed sezonem, a nie w sierpniu!
Spędziliśmy w Demjen 2,5 godziny i przegoniła nas burza. Nie żałowaliśmy jednak przerwania wypoczynku, bo każdemu już się nudziło. Ewidentnie zarządzanie kąpieliskiem termalnym przerasta właściciela, choć widać że na początku ciekawych pomysłów mu nie brakowało. Gdyby wszystko działało jak powinno moja ocena byłaby znacznie lepsza, a tak zasługuje tylko na 3 (plus na zachętę do ogarnięcia się)...
Od początku podejrzewaliśmy że coś jest nie tak - parking darmowy, bilety tanie, a ludzi niewiele. Przy kasie nie było jednak żadnej informacji w innym języku niż węgierski, kasjerka też przed niczym nie ostrzegała, więc weszliśmy. No i okazało się, że zjeżdżalnia jest zamknięta, a główny basen ma wodę po kostki! Zrobiłem potem zdjęcia kartek po węgiersku, które wisiały przy kasie. Translator przetłumaczył informację, iż zjeżdżalnia nieczynna do odwołania, jednak wytłumaczenia braku wody w basenie nie znalazłem. Chyba liczą tu na nieświadomych obcokrajowców, którzy podwyższają frekwencję, bo wiadomo że Węgrzy nie dadzą się nabrać na baseny działające na pół gwizdka.
Rozłożyliśmy się obok brodzika, który na szczęście w pełni funkcjonował. Jest dość nietypowy, bo to nie zwykły basen lecz dół wyłożony żwirkiem i zalany wodą - dość oryginalny pomysł. Przed słońcem chroniła duża płachta, postawiono 2 male zjeżdżalnie i nasz maluch dobrze się tu bawił. Obok jest plac z piaskiem i trampoliną.
Główny basen (czyli ze spuszczoną wodą) posiada oszkloną wysepkę z pomostem i ten ładny widok zachęcał turystów do przyjazdu tu ze wspomnianych billboardów. Z tym że na obrazku całość wyglądała na dużo większą niż jest w rzeczywistości. Pod szkłem mieści się osobny basen z gorącą wodą i boksami do siedzenia, w których powinny działać hydromasaże, ale oczywiście nie działały.
Kolejny basen jest największy w kompleksie, muszę pochwalić go za temperaturę wody, nie za zimna, nie za ciepła, po prostu optymalna. Poza tym kiepsko - super wyglądająca, wielka zjeżdżalnia nie działa, woda brudna (pełno pływających liści), a na dnie jakaś wyścielająca je plandeka nie jest przymocowana tylko owija się wokół nóg!!
Obok basenów są jeszcze efektownie wyglądające małe niecki ułożone kaskadowo na zboczu tzw. wzgórza solnego. W każdym jest inna temperatura wody, w najwyższym naprawdę gorąca i na pewno nie dla dzieci. Tę część kompleksu wykonano bardzo fajnie. Wyżej znajdują się jeszcze 2 malutkie baseny tradycyjne. Jeden był czyszczony, drugi świecił pustkami.
Listę atrakcje uzupełnia beczka z wodą, którą okupywały dzieci, choć woda w niej była lodowata.
Gastronomia w obiekcie składa się z 2 barów, jeden serwuje dane restauracyjne, drugi fastfoody, przede wszystkim smaczne langosze.
W sumie kompleks ma potencjał i ładnie wygląda, oprócz wzgórza solnego czy wysepki, uroku dodaje stylizowana na egzotyczną plaża, utworzona na brzegu basenów (z bliska widać jednak że i tu gdzieniegdzie spod żwiru wyłazi czarny materiał), ale niedbalstwo i lekceważenie turystów jest tu niespotykane. Dotychczas natrafialiśmy na Węgrzech na częściowo nieczynne baseny i niedociągnięcia, ale zawsze przed sezonem, a nie w sierpniu!
Spędziliśmy w Demjen 2,5 godziny i przegoniła nas burza. Nie żałowaliśmy jednak przerwania wypoczynku, bo każdemu już się nudziło. Ewidentnie zarządzanie kąpieliskiem termalnym przerasta właściciela, choć widać że na początku ciekawych pomysłów mu nie brakowało. Gdyby wszystko działało jak powinno moja ocena byłaby znacznie lepsza, a tak zasługuje tylko na 3 (plus na zachętę do ogarnięcia się)...
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
2 i 10 lat
Data pobytu
sierpień 2018
Komentarze
Already have an account? Log in now
