Nadszaniec powstał w I poł. XIX wieku na bastionie VII zamojskich fortyfikacji. Był on najpotężniejszym bastionem chroniącym miasto od stwarzającej największe zagrożenie strony wschodniej. Piętrowy nadszaniec pozwolił na znaczne wzmocnienie siły ognia w razie ataku nieprzyjaciela, a w czasie pokoju pełnił funkcję koszar i więzienia. Trasa turystyczna o długości ponad 500 m stałs się atrakcją Roztocza w 2010 roku, po gruntownym remoncie fortyfikacji. Wiedzie głównie przez bastion VII. Oglądnąć można m.in. galerię strzelecką i kazamaty, w tym największą w Zamościu kazamatę południową. W budynku nadszańca znajduje się zaś ogólnodostępna ekspozycja nie wymagająca biletu z bronią i manekinami prezentująca umundurowanie obrońców Zamościa na przestrzeni kilku epok. Natomiast nad nim, taras z widokiem na dawne przedpole twierdzy. Administratorem obiektu jest Zakład Gospodarki Lokalowej w Zamościu. Trasa jest dostępna przez cały rok. Od 1.IV do 30.IX w godz. 9:00-19:00, w październiku do 18:00. Wejścia co 30 lub 60 minut. Poza sezonem (XI-III) turyści indywidualni mogą zwiedzać tylko raz dziennie o godz. 12.

ZAMOŚĆ - Trasa Turystyczna Nadszańca
3612 1
Opis atrakcji turystycznej
Miejscowość
Nazwa atrakcji
Trasa Turystyczna Nadszańca
Kategoria
Mapa
Recenzje użytkowników
Liczba relacji: 2
Ocena atrakcji
4.5(2)
Already have an account? Log in now
Ocena atrakcji
5.0
Historia Zamościa w pigułce + pare ciekawych armat i przebranych żołnierzy. Na zewnątrz możliwość strzelania z łuku i ładny punkt widokowy.
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
5 i 8 lat
Data pobytu
lipiec 2019
T
tomisław
Ocena atrakcji
4.0
Twierdza Zamość podczas naszej wizyty posiadała bardzo dziwną organizację zwiedzania. Przy wejściu nie ma żadnego biura, a brama jest zamknięta (bilety kupiliśmy w pobliskim kiosku). W godzinach zwiedzania (zwykle co 30 min.) brama powinna być otwierana, ale jak się okazało tylko w teorii. Jakieś starsze małżeństwo siedziało sobie na ławce ze 20 m od bramy i gdy podeszliśmy mówili, że są tu już grubo ponad pół godziny i nikt nie otwiera. Po wykonaniu telefonu na numer kontaktowy trasy turystycznej okazało się, że trzeba stać przed samą bramą, bo inaczej przewodnik, który wypatruje z oddali oczekujących turystów uzna, że na daną godzinę nikogo nie ma i nie przyjdzie! Cóż, stanęliśmy grzecznie przed bramą i faktycznie wkrótce nadeszła przewodniczka.
Najpierw poznajemy dzieje Zamościa. Fajnie jest jej wysłuchać, bo jest ciekawa, ale nie raz za razem - w podziemiach ratusza, gdzie byliśmy parę godzin wcześniej też od niej zaczynają, więc trochę nas to znudziło, choć tutaj przynajmniej przewodniczka się streszczała. Była to również starsza pani, ale w przeciwieństwie do poprzedniczki nie opowiadała o swoim mieście z pasją. Wyglądało jakby nauczyła się na pamięć kilku tekstów i tyle - na szczegółowe pytanie o fortyfikacje nie potrafiła odpowiedzieć.
Nazwa trasy turystycznej "Nadszaniec" nie jest zbyt adekwatna, bo wędrujemy niżej położonym bastionem. Wrażenie robią długie ciemne korytarze z rzędem okienek czyli galeria strzelecka. Urozmaicono je płaskimi makietami żołnierzy ze strzelbami wystawionymi w oknach. W większych podziemnych salach stoją armaty i kolejne makiety oraz różne plansze informacyjne i historyczne. Można się tu dowiedzieć sporo o Zamościu i technice fortyfikacyjnej.
Trasa nie należy do porywających, ale i bilety nie są drogie. Jest dość krótka, bo obejmuje mały fragment fortyfikacji miejskich. Oby w przyszłości ją wydłużyli - obecnie całość zwiedzania trwa 30 minut, z tego samego chodzenia jest tylko niecałe 10. Choć na stronie WWW podawana jest informacja o wyświetlanym filmie, to nam go nie puszczono (być może wprowadzono to później). Po wyjściu z podziemi warto wejść na górę, do budynku nadszańca, ponieważ tam jest dalsza część ekspozycji. W nietypowym otoczeniu, bo pośród stoisk handlowych, w dużych wnękach postawiono manekiny ubrane w różnorodne mundury wojskowe oraz dawną artylerię.
Najpierw poznajemy dzieje Zamościa. Fajnie jest jej wysłuchać, bo jest ciekawa, ale nie raz za razem - w podziemiach ratusza, gdzie byliśmy parę godzin wcześniej też od niej zaczynają, więc trochę nas to znudziło, choć tutaj przynajmniej przewodniczka się streszczała. Była to również starsza pani, ale w przeciwieństwie do poprzedniczki nie opowiadała o swoim mieście z pasją. Wyglądało jakby nauczyła się na pamięć kilku tekstów i tyle - na szczegółowe pytanie o fortyfikacje nie potrafiła odpowiedzieć.
Nazwa trasy turystycznej "Nadszaniec" nie jest zbyt adekwatna, bo wędrujemy niżej położonym bastionem. Wrażenie robią długie ciemne korytarze z rzędem okienek czyli galeria strzelecka. Urozmaicono je płaskimi makietami żołnierzy ze strzelbami wystawionymi w oknach. W większych podziemnych salach stoją armaty i kolejne makiety oraz różne plansze informacyjne i historyczne. Można się tu dowiedzieć sporo o Zamościu i technice fortyfikacyjnej.
Trasa nie należy do porywających, ale i bilety nie są drogie. Jest dość krótka, bo obejmuje mały fragment fortyfikacji miejskich. Oby w przyszłości ją wydłużyli - obecnie całość zwiedzania trwa 30 minut, z tego samego chodzenia jest tylko niecałe 10. Choć na stronie WWW podawana jest informacja o wyświetlanym filmie, to nam go nie puszczono (być może wprowadzono to później). Po wyjściu z podziemi warto wejść na górę, do budynku nadszańca, ponieważ tam jest dalsza część ekspozycji. W nietypowym otoczeniu, bo pośród stoisk handlowych, w dużych wnękach postawiono manekiny ubrane w różnorodne mundury wojskowe oraz dawną artylerię.
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
6 lat
Data pobytu
czerwiec 2014
