Park Rozrywki Zieleniewo pod Kołobrzegiem jest kontynuacją powstałego w 2000 r. Ośrodka Dziki Zachód. Obecnie jest największym tego typu parkiem na Pomorzu Zachodnim. Na kilku hektarach powierzchni oferuje turystom m.in.: wioskę indiańską, miasteczko westernowe, pokazy kowbojskie, przejażdżki konne, bryczką, beczkowozem oraz lunapark z quadami, autodromem, karuzelą miasteczkiem ruchu drogowego, minizoo. Wszystkie atrakcje są wliczone w cenę biletu wstępu. Park prowadzi również szkółkę jeździecką i zajmuje się organizacją imprez, urodzin, a zimą kuligów i przekształca w zagrodę Świętego Mikołaja. Obiekt jest czynny przez cały rok, w sezonie (weekend majowy-połowa września) w godz. 10:00-18:00, a po sezonie do 16:00 (działanie atrakcji oraz cena biletu są wtedy uzależnione od pogody). Parking bezpłatny.

ZIELENIEWO - Park rozrywki
1341 0
Opis atrakcji turystycznej
Kraj / Region
Miejscowość
Nazwa atrakcji
Park rozrywki
Aktualne ceny
Mapa
Recenzje użytkowników
Liczba relacji: 2
Ocena atrakcji
5.8(2)
Already have an account? Log in now
Ocena atrakcji
6.0
Super miejsce
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
5
Data pobytu
Lipiec 2020
T
Tralalala
Ocena atrakcji
5.5
Do Zieleniewa przyjechaliśmy w poniedziałek godzinę po otwarciu. Łudziliśmy się, że nie będzie standardowych w nadmorskich miejscach rozrywki tłumów, ale na parkingu stało już 8 autokarów!! Po chwili wahania kupiliśmy bilety, bo park jest duży i za bramą nie było jakoś widać tłoku. Mimo, że liczba autokarów w ciągu dnia nie zmieniała się (były to głównie kolonie, jedne odjeżdżały, inne przyjeżdżały), to dało się wytrzymać i spędziliśmy tu cały dzień. Choć stanie w kolejkach pośród rozwrzeszczanej dzieciarni było dość męczące.
Zieleniewo nie jest parkiem z ładnymi alejkami, roślinnością itp. Po prostu kawał ogrodzonego terenu trawiastego wypełniony atrakcjami. Obsługa jest prawie cała złożona z Ukraińców, ale zarządza obiektem całkiem rozsądnie. Np. na quadach, przy długich kolejkach, skracają czas przejazdów kolonistów, aby turyści indywidualni mogli skorzystać w pełnym wymiarze czasu. To właśnie różnego rodzaju przejażdżki, samodzielne i wspólne, dominują w tym obiekcie, mimo że wystrój nawiązuje do dzikiego zachodu. Jeśli dzieci nie lubią tego typu zabaw, raczej nie warto tu wchodzić, bo odpadnie im z połowa atrakcji.
A główne to: wspomniane quady, małe samochodziki elektryczne, autodrom, przejazd w beczkach za traktorem, jazda hulajnogą elektryczną po placu do nauki przepisów ruchu drogowego, przejazd wozem konnym oraz autem terenowym.
Poza tym jest karuzela, kule wodne, ścianka wspinaczkowa, obracająca się rura. Oczywiście quady i autodrom cieszą się największym zainteresowaniem, a dla naszej małej córki ulubioną zabawą była jazda w beczkowozie.
Ciekawie wygląda rower wiszący kilka metrów nad ziemią, na którym zjeżdżamy po linie. Dzieciaki początkowo pchają się do niego, ale po wyjściu na górę oblatuje ich strach i zawracają, tworzy się tu więc małe zamieszanie. Gdy udało mi się w końcu do niego dostać byłem jednak rozczarowany - to taka jednorazowa atrakcja, ale przynajmniej można zrobić sobie efektowne zdjęcia.
Z westernowych elementów są budynki, namioty indiańskie, kucyk, mechaniczny byk. Na specjalnej arenie z trybunami odbywa się pokaz umiejętności kowbojskich i podobny występ na scenie. Są to fajne przerywniki w korzystaniu z atrakcji, szczególnie na scenie dzieci są angażowane w tańce i zabawy np. w szukanie złota, co zmusza ich do poruszania się i pobiegania. Zauważyłem jednak, że na stronie parku wymienione jest więcej atrakcji tematycznych niż w rzeczywistości było podczas naszej wizyty, np. scenki westernowe typu napad na bank nie odbywały się. W ogóle temat dzikiego zachodu był tylko tłem, np. w wiosce indiańskiej kompletnie nic się nie działo.
W minizoo zobaczyliśmy wielbłąda, małpkę, lamy, szopa pracza, zebry i zwyczajowe konie, owce, osiołek, świnki, kozy itp. które dziecko może pokarmić. Szop był zdecydowanie najciekawszy, ale do zoo mam również zastrzeżenia, bo wśród atrakcji są podawane przejażdżki na wielbłądzie, a mu nie mieliśmy możliwości z tego skorzystać. Zapewne odbywały się gdy do minizoo przychodziły grupy kolonijne, ale wtedy nie miało sensu się tam pchać, a później nikogo z obsługi już nie było.
Na pochwałę w Zieleniewie zasługuje gastronomia, bez problemu pozwala spędzić tu dłuższy czas. W wielkim namiocie serwowane są dania obiadowe i przekąski. Zamówiliśmy kilka rzeczy, w tym placek po węgiersku, wszystko było smaczne i niedrogie. Kolejek też o dziwo nie było, bo koloniści oblegali tylko budkę z lodami.
Niestety, godzina zamknięcia - 18:00 to fikcja. Liczyliśmy, że późnym popołudniem będzie luźniej i skorzystamy z atrakcji do woli. W rzeczywistości park stopniowo przestawał funkcjonować już od godz. 16:00. Chcieliśmy właśnie wtedy przejechać się bryczką, ale nic z tego, woźnica z koniem właśnie opuszczali park, o godz. 17 zapuściliśmy się w przeciwległe od bramy rejony parku i zobaczyliśmy, że jest tam atrakcja, o której nie wiedzieliśmy - przejazd jeepem po wyboistym terenie. No i oczywiście to też już nie działało.
Ogólnie jednak polecamy Zieleniewo jako dobrze zorganizowany park rodzinnej rozrywki z oryginalnymi atrakcjami dla małych i dużych. Po zakupie biletu za nic już się nie płaci. Fajnie byłoby trafić na dzień luźniejszy od kolonii i z perspektywy czasu myślę, że mogłem najpierw zadzwonić i zapytać jak w danym dniu wygląda sytuacja. Alternatywą dla turystów z Kołobrzegu jest na razie tylko bardzo drogi Pomerania Park.
Zieleniewo nie jest parkiem z ładnymi alejkami, roślinnością itp. Po prostu kawał ogrodzonego terenu trawiastego wypełniony atrakcjami. Obsługa jest prawie cała złożona z Ukraińców, ale zarządza obiektem całkiem rozsądnie. Np. na quadach, przy długich kolejkach, skracają czas przejazdów kolonistów, aby turyści indywidualni mogli skorzystać w pełnym wymiarze czasu. To właśnie różnego rodzaju przejażdżki, samodzielne i wspólne, dominują w tym obiekcie, mimo że wystrój nawiązuje do dzikiego zachodu. Jeśli dzieci nie lubią tego typu zabaw, raczej nie warto tu wchodzić, bo odpadnie im z połowa atrakcji.
A główne to: wspomniane quady, małe samochodziki elektryczne, autodrom, przejazd w beczkach za traktorem, jazda hulajnogą elektryczną po placu do nauki przepisów ruchu drogowego, przejazd wozem konnym oraz autem terenowym.
Poza tym jest karuzela, kule wodne, ścianka wspinaczkowa, obracająca się rura. Oczywiście quady i autodrom cieszą się największym zainteresowaniem, a dla naszej małej córki ulubioną zabawą była jazda w beczkowozie.
Ciekawie wygląda rower wiszący kilka metrów nad ziemią, na którym zjeżdżamy po linie. Dzieciaki początkowo pchają się do niego, ale po wyjściu na górę oblatuje ich strach i zawracają, tworzy się tu więc małe zamieszanie. Gdy udało mi się w końcu do niego dostać byłem jednak rozczarowany - to taka jednorazowa atrakcja, ale przynajmniej można zrobić sobie efektowne zdjęcia.
Z westernowych elementów są budynki, namioty indiańskie, kucyk, mechaniczny byk. Na specjalnej arenie z trybunami odbywa się pokaz umiejętności kowbojskich i podobny występ na scenie. Są to fajne przerywniki w korzystaniu z atrakcji, szczególnie na scenie dzieci są angażowane w tańce i zabawy np. w szukanie złota, co zmusza ich do poruszania się i pobiegania. Zauważyłem jednak, że na stronie parku wymienione jest więcej atrakcji tematycznych niż w rzeczywistości było podczas naszej wizyty, np. scenki westernowe typu napad na bank nie odbywały się. W ogóle temat dzikiego zachodu był tylko tłem, np. w wiosce indiańskiej kompletnie nic się nie działo.
W minizoo zobaczyliśmy wielbłąda, małpkę, lamy, szopa pracza, zebry i zwyczajowe konie, owce, osiołek, świnki, kozy itp. które dziecko może pokarmić. Szop był zdecydowanie najciekawszy, ale do zoo mam również zastrzeżenia, bo wśród atrakcji są podawane przejażdżki na wielbłądzie, a mu nie mieliśmy możliwości z tego skorzystać. Zapewne odbywały się gdy do minizoo przychodziły grupy kolonijne, ale wtedy nie miało sensu się tam pchać, a później nikogo z obsługi już nie było.
Na pochwałę w Zieleniewie zasługuje gastronomia, bez problemu pozwala spędzić tu dłuższy czas. W wielkim namiocie serwowane są dania obiadowe i przekąski. Zamówiliśmy kilka rzeczy, w tym placek po węgiersku, wszystko było smaczne i niedrogie. Kolejek też o dziwo nie było, bo koloniści oblegali tylko budkę z lodami.
Niestety, godzina zamknięcia - 18:00 to fikcja. Liczyliśmy, że późnym popołudniem będzie luźniej i skorzystamy z atrakcji do woli. W rzeczywistości park stopniowo przestawał funkcjonować już od godz. 16:00. Chcieliśmy właśnie wtedy przejechać się bryczką, ale nic z tego, woźnica z koniem właśnie opuszczali park, o godz. 17 zapuściliśmy się w przeciwległe od bramy rejony parku i zobaczyliśmy, że jest tam atrakcja, o której nie wiedzieliśmy - przejazd jeepem po wyboistym terenie. No i oczywiście to też już nie działało.
Ogólnie jednak polecamy Zieleniewo jako dobrze zorganizowany park rodzinnej rozrywki z oryginalnymi atrakcjami dla małych i dużych. Po zakupie biletu za nic już się nie płaci. Fajnie byłoby trafić na dzień luźniejszy od kolonii i z perspektywy czasu myślę, że mogłem najpierw zadzwonić i zapytać jak w danym dniu wygląda sytuacja. Alternatywą dla turystów z Kołobrzegu jest na razie tylko bardzo drogi Pomerania Park.
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
2 i 10 lat
Data pobytu
czerwiec 2018
