Skrzyczne to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego o wysokości 1257 metrów npm. Nazwa pochodzi podobno od skrzeczenia żab, które dochodziło ze stawu położonego nieco niżej, dziś nieistniejącego. Na szczyt zarówno latem jak i zimą prowadzi z centrum Szczyrku kolej linowa w postaci wyciągu krzesełkowego, podzielonego na dwa odcinki. Pierwszy o długości ok. 1600 m dowozi na Halę Jaworzyna, drugi o długości ok. 1200 m na Skrzyczne. Znajduje się tam schronisko PTTK oraz taras widokowy. Zimą na zboczu góry funkcjonują trasy dla narciarzy i snowboardzistów. Latem uprawia się paralotniarstwo i kolarstwo górskie (wyciąg umożliwia transport rowerów).
W dni powszednie kolejka działa w godzinach 09.00 - 18.00, w weekendy 09.00 - 19.00. Przy małym ruchu, czyli głównie poza sezonem, włączana jest co pół godziny.

SZCZYRK - Góra i kolej Skrzyczne
9417 0
Opis atrakcji turystycznej
Miejscowość
Nazwa atrakcji
Góra i kolej Skrzyczne
Aktualne ceny
Dodat. ceny/info
Mapa
Recenzje użytkowników
Liczba relacji: 1
Ocena atrakcji
6.0(1)
Already have an account? Log in now
Ocena atrakcji
6.0
Jak jesień to tylko w Beskidy, takich kolorków nie ma nigdzie indziej! Jest dużo wyciągów i turystyka z dzieckiem nie stanowi problemu, można zwiedzać nawet wysokie góry.
W Szczyrku jest to oczywiście szczyt Skrzyczne. Wjeżdza się na niego dwufazowo z przystankiem na Jaworzynie. Krzesełka są tylko dwuosobowe, więc rodzina musiała się rozdzielić co miało też plusy bo popstrykaliśmy sobie nawzajem fajne zdjęcia.
Na Jaworzynie można skorzystać z baru z tarasem na zewnątrz albo usiąść na trawce i podziwiać krajobraz Beskidu Ślaskiego. Góry, doliny, wioski, a wszystko mieni się pięknymi jesiennymi barwami. Mnóstwo ludzi wjeżdżało z rowerami a niektórzy popisywali się umiejętnościami na pochyłym terenie co jednemu nie wyszło na dobre, bo fiknął przez kierownicę. Groźnie to wyglądało ale skończyło się tylko na potłuczeniu.
Po jakiejś godzince ruszyliśmy z powrotem do wyciągu, aby osiągnąć Skrzyczne. Mimo małych krzesełek podoba mi się ten wyciąg, bo jazda jest powolna i dostarcza wspaniałych widoków a łącznie trwa prawie pół godziny.
Na szczycie trzeba się przygotować na chłodniejszy klimat a i wiatr czasem mocno powiewał. Pierwsze co rzuca się w oczy to wielki maszt przekaźnikowy, który niezbyt tu pasuje. W jego pobliżu postawiono taras widokowy skąd roztacza się najlepszy widok na okolicę. Wrażenia są trochę odmienne niż na Jaworzynie, bo inna jest skala i zasięg. Tutaj widok jest tak rozległy, że zapiera dech, a obiekty w dole malutkie i bardzo oddalone. Lornetka jest nieodzowna! Niestety widoczność ograniczała nam trochę mgiełka.
Następnie zeszliśmy kawałek w dół do schroniska PTTK, które było tak szczelnie obłożone turystami, że nie było szans na miejsce. Stanie w długiej kolejce po zamówienie czegokolwiek też nam się nie uśmiechało, więc usiedliśmy na łonie natury, a dzieci bawiły się na huśtawce i wspinały na wielką krowę Milka. Innych atrakcji nie było choć widzieliśmy strzelnicę, boisko do siatki i ściankę wspinaczkową ale to przypuszczalnie działa tylko w sezonie.
Wycieczkę zakończyliśmy po ponad 3 godzinach. Wszyscy byli zadowoleni... i głodni! Jest to atrakcja relaksująca, nie wymagająca prawie żadnego wysiłku. Wjeżdzamy kolejką, podziwiamy krajobrazy i zjeżdzamy!
W Szczyrku jest to oczywiście szczyt Skrzyczne. Wjeżdza się na niego dwufazowo z przystankiem na Jaworzynie. Krzesełka są tylko dwuosobowe, więc rodzina musiała się rozdzielić co miało też plusy bo popstrykaliśmy sobie nawzajem fajne zdjęcia.
Na Jaworzynie można skorzystać z baru z tarasem na zewnątrz albo usiąść na trawce i podziwiać krajobraz Beskidu Ślaskiego. Góry, doliny, wioski, a wszystko mieni się pięknymi jesiennymi barwami. Mnóstwo ludzi wjeżdżało z rowerami a niektórzy popisywali się umiejętnościami na pochyłym terenie co jednemu nie wyszło na dobre, bo fiknął przez kierownicę. Groźnie to wyglądało ale skończyło się tylko na potłuczeniu.
Po jakiejś godzince ruszyliśmy z powrotem do wyciągu, aby osiągnąć Skrzyczne. Mimo małych krzesełek podoba mi się ten wyciąg, bo jazda jest powolna i dostarcza wspaniałych widoków a łącznie trwa prawie pół godziny.
Na szczycie trzeba się przygotować na chłodniejszy klimat a i wiatr czasem mocno powiewał. Pierwsze co rzuca się w oczy to wielki maszt przekaźnikowy, który niezbyt tu pasuje. W jego pobliżu postawiono taras widokowy skąd roztacza się najlepszy widok na okolicę. Wrażenia są trochę odmienne niż na Jaworzynie, bo inna jest skala i zasięg. Tutaj widok jest tak rozległy, że zapiera dech, a obiekty w dole malutkie i bardzo oddalone. Lornetka jest nieodzowna! Niestety widoczność ograniczała nam trochę mgiełka.
Następnie zeszliśmy kawałek w dół do schroniska PTTK, które było tak szczelnie obłożone turystami, że nie było szans na miejsce. Stanie w długiej kolejce po zamówienie czegokolwiek też nam się nie uśmiechało, więc usiedliśmy na łonie natury, a dzieci bawiły się na huśtawce i wspinały na wielką krowę Milka. Innych atrakcji nie było choć widzieliśmy strzelnicę, boisko do siatki i ściankę wspinaczkową ale to przypuszczalnie działa tylko w sezonie.
Wycieczkę zakończyliśmy po ponad 3 godzinach. Wszyscy byli zadowoleni... i głodni! Jest to atrakcja relaksująca, nie wymagająca prawie żadnego wysiłku. Wjeżdzamy kolejką, podziwiamy krajobrazy i zjeżdzamy!
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
5 i 8 lat
Data pobytu
październik 2012
