Baseny w słowackim Świdniku (Svidniku) powstały w 2001 roku. 3 lata później pojawiła się pierwsza zjeżdżalnia. W 2006 r. zbudowano budynek z basenem wewnętrznym i wodą podgrzewaną. W 2009 r. postawiono basen ze sztuczną falą. Następnie wybudowano kolejne zjeżdżalnie, dodatkowe baseny, kemping i powiększono strefę trawiastą. W 2015 r. oddano do użytku budynek spa / wellness z 2 dodatkowo płatnymi basenami i saunami oraz przyjęto nazwę Wodny Świat "Aquaruthenia". W sumie kąpielisko letnie składa się 7 basenów z 5 zjeżdżalniami. Do dyspozycji są także dmuchańce, trampoliny i plac zabaw. Otwarte tylko w dniach wakacyjnych codziennie w godz. 10:00 - 18:45. Część wellness z saunami jest całoroczna. Parking pod obiektem gratis.

SVIDNIK - Wodny Świat Aquaruthenia
7975 1
Opis atrakcji turystycznej
Kraj / Region
Słowacja /
Miejscowość
Nazwa atrakcji
Wodny Świat Aquaruthenia
Aktualne ceny
Kategoria
Mapa
Recenzje użytkowników
Liczba relacji: 1
Ocena atrakcji
4.5(1)
Already have an account? Log in now
(Updated: Grudzień 18, 2017)
Ocena atrakcji
4.5
Aquapark reklamuje się w polskich mediach, że możemy w nim płacić w złotówkach, lecz ani na stronie WWW ani w kasie nie ma cen w PLN, nie ma nawet podanego oficjalnego przelicznika naszej waluty. Dopiero na stoiskach gastronomicznych pojawia się informacja, iż przyjmują złotówki, ale także bez podania kursu. Sam postanowiłem wziąć euro i tylko w tej walucie płaciłem, więc nie wnikałem jak przeliczają złotówki, no ale nie wygląda to wszystko tak jak powinno.
Pierwsze wrażenie po kontakcie z wodą także nie było dobre. Przyzwyczajeni do węgierskich kompleksów termalnych byliśmy w lekkim szoku jak zimna woda była w brodziku. Temperatury podawane w Internecie (28-30 st.C) można włożyć między bajki. Prawdziwe albo bliskie prawdy są wypisane na miejscu na tablicy przy kasie - podawali 24 st. i może taka była, w każdym bądź razie nasz niemowlak ani myślał do niej wchodzić. Jedynymi cieplejszymi basenami były dziecięcy, koło budynku wellness, gdzie było parę stopni więcej i od razu znacznie przyjemniej oraz basen pod dachem z "atrakcjami" jak się tu nazywa bezsensownie chlapiące we wszystkie strony wodotryski. Znajduje się on w budynku koło gastronomii.
Wszędzie indziej jest standardowe 24 stopnie (jeśli wierzyć oficjalnym danym), a to jednak daleko od 30 stopni u Madziarów i ja nie czułem się tu dobrze, ale starszy syn jakoś nie narzekał.
Aquaruthenię trzeba jednak oceniać nie jako basen termalny lecz zwykły i wtedy nie wypada źle. Ceny są niskie. Po zakupie biletu wszystko jest darmowe (poza sauną i wellness). Trawki do rozłożenia się jest wystarczająco (ale miejsca z cieniem niestety nie). Basenów sporo i mimo dużych tłumów (nawet w czwartek) w wodzie nie było ścisku.
Małe dzieci mają do dyspozycji wspomniany brodzik z zjeżdżalnią, basen cieplejszy bez atrakcji i plac zabaw. Trochę większe - 2 zjeżdżalnie. Dla wszystkich jest plac z 4 dmuchańcami oraz 3 duże trampoliny.
Dla dorosłych są 2 rury, jedna zakręcona, druga szybka z ostrym spadem. Kolejki były jednak notorycznie duże, że nawet nie chciało mi się stać, powinni postawić więcej takich zjeżdżalni.
Hitem jest duży basen z falą. To rzadkość na basenach odkrytych. Można się bawić na głębokiej wodzie jak i przy brzegu, bo posiada on łagodne podwyższenie dna na końcu i fale jakie tam dochodzą naprawdę przypominają te morskie. Nie mierzyłem odstępu czasu co jaki włączają falę, ale jest on znośny, myślę że ok. 40 minut.
Można by więc w miarę przyjemnie spędzić tu czas gdyby Słowacy nie uznawali, że ludzie odwiedzający baseny pragną być bombardowani dźwiękami. Puszczają ze środka kompleksu na pełny regulator, tak by każdy dobrze słyszał disco polo i inne "przeboje"! Na szczęście okresami trochę ściszają, ale generalnie ten hałas to tortury!!
Jest jeszcze kilka innych rzeczy, które odróżniają na minus Aquaruthenię od kąpielisk węgierskich, niby drobnych, ale denerwujących np. barierki, które szczelnie odgradzają baseny, tak że wejścia/wyjścia są tylko 2 lub 3 w narożach. Nie ma więc swobodnego dostępu tylko trzeba krążyć dookoła. Albo "piękny" widok na jakieś wysokie obdarte kominy wyrastające tuż za ogrodzeniem...
Pierwsze wrażenie po kontakcie z wodą także nie było dobre. Przyzwyczajeni do węgierskich kompleksów termalnych byliśmy w lekkim szoku jak zimna woda była w brodziku. Temperatury podawane w Internecie (28-30 st.C) można włożyć między bajki. Prawdziwe albo bliskie prawdy są wypisane na miejscu na tablicy przy kasie - podawali 24 st. i może taka była, w każdym bądź razie nasz niemowlak ani myślał do niej wchodzić. Jedynymi cieplejszymi basenami były dziecięcy, koło budynku wellness, gdzie było parę stopni więcej i od razu znacznie przyjemniej oraz basen pod dachem z "atrakcjami" jak się tu nazywa bezsensownie chlapiące we wszystkie strony wodotryski. Znajduje się on w budynku koło gastronomii.
Wszędzie indziej jest standardowe 24 stopnie (jeśli wierzyć oficjalnym danym), a to jednak daleko od 30 stopni u Madziarów i ja nie czułem się tu dobrze, ale starszy syn jakoś nie narzekał.
Aquaruthenię trzeba jednak oceniać nie jako basen termalny lecz zwykły i wtedy nie wypada źle. Ceny są niskie. Po zakupie biletu wszystko jest darmowe (poza sauną i wellness). Trawki do rozłożenia się jest wystarczająco (ale miejsca z cieniem niestety nie). Basenów sporo i mimo dużych tłumów (nawet w czwartek) w wodzie nie było ścisku.
Małe dzieci mają do dyspozycji wspomniany brodzik z zjeżdżalnią, basen cieplejszy bez atrakcji i plac zabaw. Trochę większe - 2 zjeżdżalnie. Dla wszystkich jest plac z 4 dmuchańcami oraz 3 duże trampoliny.
Dla dorosłych są 2 rury, jedna zakręcona, druga szybka z ostrym spadem. Kolejki były jednak notorycznie duże, że nawet nie chciało mi się stać, powinni postawić więcej takich zjeżdżalni.
Hitem jest duży basen z falą. To rzadkość na basenach odkrytych. Można się bawić na głębokiej wodzie jak i przy brzegu, bo posiada on łagodne podwyższenie dna na końcu i fale jakie tam dochodzą naprawdę przypominają te morskie. Nie mierzyłem odstępu czasu co jaki włączają falę, ale jest on znośny, myślę że ok. 40 minut.
Można by więc w miarę przyjemnie spędzić tu czas gdyby Słowacy nie uznawali, że ludzie odwiedzający baseny pragną być bombardowani dźwiękami. Puszczają ze środka kompleksu na pełny regulator, tak by każdy dobrze słyszał disco polo i inne "przeboje"! Na szczęście okresami trochę ściszają, ale generalnie ten hałas to tortury!!
Jest jeszcze kilka innych rzeczy, które odróżniają na minus Aquaruthenię od kąpielisk węgierskich, niby drobnych, ale denerwujących np. barierki, które szczelnie odgradzają baseny, tak że wejścia/wyjścia są tylko 2 lub 3 w narożach. Nie ma więc swobodnego dostępu tylko trzeba krążyć dookoła. Albo "piękny" widok na jakieś wysokie obdarte kominy wyrastające tuż za ogrodzeniem...
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
1 i 9 lat
Data pobytu
lipiec 2017
