Szczegóły recenzji
6.0 1 6 0.5
(Updated: Listopad 14, 2016)
Ocena atrakcji
6.0
Muzeum w ratuszu zaskoczyło nas bardzo pozytywnie. Ekspozycja jest ciekawa i zróżnicowana. Najpierw oglądamy niesamowite komnaty, w których obradowali rajcowie i sądy miejskie. Bogactwo stropu głównej sali po prostu zwala z nóg. Długo można podziwiać wspaniałe obrazy, polichromie i różne zdobienia. W paru miejscach zdjęto tynk aby można zobaczyć średniowieczne ceglane mury, wąskie przejścia, okienka. Jedna z sal posiada oryginalną nazwę "Wielki Krzysztof" - to dawny skarbiec albo archiwum. Nie jest może tak efektowna jak wcześniejsze, ale równie interesująca, bo ze względu na pogrubione mury przetrwała w pełni oryginalnym stanie, bez rekonstrukcji. Nawet drewniane regały czy drzwi pochodzą odpowiednio z XVI i XIV wieku. Każda sala posiada tablicę z opisem, przewodnik nie jest więc potrzebny, ale jednak z audio-guida skorzystałbym chętnie, aby poznać szczegółowe informacje o poszczególnych elementach wystroju komnat, muzeum powinno o tym pomyśleć.
W kolejnych salach i korytarzach stoją obrazy, srebrne puchary i inne naczynia oraz piękne zabytkowe meble. Brawa za szybką reakcję na aktualne wydarzenia, bo parę miesięcy po wybuchu sprawy "złotego pociągu", w ratuszu była już odpowiednia gablotka.
Galeria starej fotografii pokazuje powojenny Gdańsk, gdy miasto było praktycznie w kompletnej ruinie. Są to dosyć wstrząsające widoki i zaciekawiają nawet małe dziecko. Podobnie jak ekspozycje na poddaszu gdzie spróbowano odtworzyć klimat miasta z czasów międzywojennych. Jest dawna uliczka z budką strażniczą i boksy, w których urządzono dawne wnętrza np. mieszkanie, aptekę, sklep, warsztat krawiecki.
Wyżej jest tylko wieża z punktem widokowym, która wymaga nieco poświęcenia, bo jest bardzo wysoka, więc i schodów do pokonania jest sporo. Tu musieliśmy już syna ciągnąć na siłę. Za możliwość spoglądnięcia z góry na Gdańsk trzeba dodatkowo zapłacić 5 zł. Warto, bo widok jest świetny we wszystkie strony, a na pierwszym planie turystyczne centrum z tzw. Drogę Królewską. Mieliśmy tu jeszcze bonusową atrakcję, bo na szczycie wykonywano jakieś prace konserwacyjne i do hełmu wieży niczym spiderman przyczepiony był człowiek - od samego patrzenia na niego robiło się słabo!
Na koniec schodzimy do mrocznych piwnic ratuszowych. Jak czytaliśmy, prace nad ich udostępnieniem trwają, ale fajnie, że po części można już było się przejść. Miejscami oświetlono je kolorowym światłem LED, które spodoba się dzieciakom.
Mimo, że muzeum nie posługuje się multimediami, wcale nie sprawia wrażenia archaicznego. Zwiedzanie jest swobodne, nie ma natarczywego obserwowania turystów. Ogólnie to bardzo dobrze działająca placówka - jedna z wizytówek Gdańska, choć mniej popularna (oprócz nas było tylko parę osób).
Ze względu na liczne schody, wejście z wózkiem raczej odpada.
W kolejnych salach i korytarzach stoją obrazy, srebrne puchary i inne naczynia oraz piękne zabytkowe meble. Brawa za szybką reakcję na aktualne wydarzenia, bo parę miesięcy po wybuchu sprawy "złotego pociągu", w ratuszu była już odpowiednia gablotka.
Galeria starej fotografii pokazuje powojenny Gdańsk, gdy miasto było praktycznie w kompletnej ruinie. Są to dosyć wstrząsające widoki i zaciekawiają nawet małe dziecko. Podobnie jak ekspozycje na poddaszu gdzie spróbowano odtworzyć klimat miasta z czasów międzywojennych. Jest dawna uliczka z budką strażniczą i boksy, w których urządzono dawne wnętrza np. mieszkanie, aptekę, sklep, warsztat krawiecki.
Wyżej jest tylko wieża z punktem widokowym, która wymaga nieco poświęcenia, bo jest bardzo wysoka, więc i schodów do pokonania jest sporo. Tu musieliśmy już syna ciągnąć na siłę. Za możliwość spoglądnięcia z góry na Gdańsk trzeba dodatkowo zapłacić 5 zł. Warto, bo widok jest świetny we wszystkie strony, a na pierwszym planie turystyczne centrum z tzw. Drogę Królewską. Mieliśmy tu jeszcze bonusową atrakcję, bo na szczycie wykonywano jakieś prace konserwacyjne i do hełmu wieży niczym spiderman przyczepiony był człowiek - od samego patrzenia na niego robiło się słabo!
Na koniec schodzimy do mrocznych piwnic ratuszowych. Jak czytaliśmy, prace nad ich udostępnieniem trwają, ale fajnie, że po części można już było się przejść. Miejscami oświetlono je kolorowym światłem LED, które spodoba się dzieciakom.
Mimo, że muzeum nie posługuje się multimediami, wcale nie sprawia wrażenia archaicznego. Zwiedzanie jest swobodne, nie ma natarczywego obserwowania turystów. Ogólnie to bardzo dobrze działająca placówka - jedna z wizytówek Gdańska, choć mniej popularna (oprócz nas było tylko parę osób).
Ze względu na liczne schody, wejście z wózkiem raczej odpada.
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
7 lat
Data pobytu
wrzesień 2015
Komentarze
Already have an account? Log in now
